Gdy tylko zobaczyłam kto napisał otworzyłam buzię tak szeroko ze zmieściły by się tam wszystkie pianki do chubby bunny challenge.
-Hej długo nie musiałem Cię szukać.- napisał Jan.
-A po co w ogóle mnie szukałeś?- zapytałam zastanawiając się nad wiadomością od Jana.
-Jako jedyna złożyłaś dziś zamówienie w moim sklepie, a to naprawdę zdarza się bardzo, bardzo rzadko.
-Nadal nie rozumiem co mam z tym wspólnego...
-Piszę akurat do Ciebie, ponieważ chcę dać ci koszulkę gratisowo do bluzy.- napisał Janek.
-Dzięki ale naprawdę nie trzeba.- odpisałam zszokowana.
-Ale ja serio nalegam.
Sprzeczaliśmy się tak jeszcze chwilę, ale w końcu ustąpiłam bo on i tak nie dał by za wygraną. Po krótkiej sprzeczce z Janem, pisaliśmy jeszcze bardzo długo. Jan dał mi swój numer i obiecał, że jak będzie w Warszawie to przyjedzie do Mińska Mazowieckiego i się spotkamy. Ale to by było zbyt piękne aby było możliwe.
Dwa dni później czekałam na paczkę, ale niestety nie doczekałam się jej. Wkurzona wyszłam z mieszkania i pokierowałam się na dół w stronę mojej skrzynki pocztowej. Niestety moje przypuszczenia się sprawdziły. W skrzynce znalazłam "awizo". Jeszcze bardziej zdenerwowana wyszłam z klatki i popędziłam na pocztę. Gdy tylko tam dotarłam cała czerwona, grzecznie podałam kartę pani za szarą ladą.
-Czy jest tu moja paczka?- zapytałam starszą kobietę.
-Oczywiście, już ci ją daję kochaniutka.- odpowiedziała.
Po chwili drzwi od jej pomieszczenia się otworzyły, a w nich stał... Jaś?!
-Co-co-o, y-y hej?- powiedziałam jąkając się.
-Hej!- krzyknął radośnie Janek.
-Co, co ty tu robisz?- zapytałam ucieszona.
-Obiecałem, że przyjadę do Mińska, więc jestem.- odpowiedział wesoło.
-Ale nie sądziłam, że tak szybko!- krzyknęłam bardziej zszokowana niż radosna.
-No ale jestem już dziś i mam twoją paczkę.
-Super, dzięki!- powiedziałam wesoła.
-Co powiesz na Maka?- zaproponował.
-Jasne, czemu nie.
Wyszliśmy z poczty i wsiedliśmy do samochodu Jaśka. W Mc dużo rozmawialiśmy. Po zjedzeniu naszych zamówień Jasiek odwiózł mnie do domu.
-Kiedy wracasz do Legnicy?- zapytałam pierwsza.
-Za 2 tygodnie. Jeszcze się ze mną pomęczysz! Słuchaj, jutro do Warszawy przyjeżdża całe Terefere. Chcesz może jechać ze mną?- zapytał mnie Jan, a ja zaniemówiłam.
-No pewnie!- krzyknęłam- A czy, to znaczy nie chcę się narzucać, ale czy mogę zabrać ze sobą przyjaciółkę?- zapytałam nieśmiało.
-Pewnie, chłopaki się ucieszą.
-To super! Dzięki... za koszulkę i bluzę.- przytuliłam go mówiąc te słowa.
-Nie ma za co.- odwzajemnił uścisk.
***
Kolejny rozdział. Jak wam się podoba? Pisać dalej? Jak tak to proszę o komentarze, abym wiedziała że to co piszę podoba się wam. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz