Gdy wróciłam do domu mama dopytywała się gdzie byłam. Opowiedziałam jej wszystko od początku, i powiadomiłam o jutrzejszym wyjeździe. Mama po tym co usłyszała nie mogła mi zabronić. Po rozmowie poszłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do Natashy.
-Hej mordko!- krzyknęłam szczęśliwa.
-Hejka, co tam?- odpowiedziała.
-Mam propozycje nie do odrzucenia!- powiedziałam podekscytowana -Jutro o 10:30 przyjadę po ciebie z... Jaśkiem!!
-Coo?! Nie żartuj! Serio?- Natasha zaczęła krzyczeć do słuchawki.
-Ej! Daj mi skończyć. Przyjedziemy po ciebie i jedziemy do Wawy spotkać całe Terefere.
-Aaa.!! Ok, już nie mogę się doczekać!- krzyknęła radośnie i się rozłączyła.
Długo jeszcze nie mogłam zasnąć i myślałam o tym co się zdarzyło przez ostatnie trzy dni, i co może się stać przez następne dwa miesiące. Gdy już przysypiałam dostałam sms'a. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że to od Jasia. Od razu go przeczytałam.
-Dobranoc, i do jutra.
Odpisałam mu.
-Dobranoc.
Gdy tylko odłożyłam telefon, odpłynęłam. Rano obudziłam się już o 6:00. Poszłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Po wyjściu z łazienki, zawinięta w ręcznik podeszłam do mojej szafy i wyjęłam z niej krótkie dżinsowe spodenki z wysokim stanem i bluzę crop-top z napisem "Chodzę na spacery z moim Jednorożcem".
Chwile zastanawiałam się czy nie założyć mojej nowej bluzy JD Wear, ale jednak zrezygnowałam ze względu, że jadę tam właśnie z właścicielem tego cudeńka. Wzięłam czarną torbę i spakowałam do niej portfel, kosmetyczkę, paczkę moich ulubionych papierosów oraz czarne leginsy i białą koszulkę na ramiączka. O równej 9:30 wyszłam z pokoju i pokierowałam się w stronę kuchni aby zjeść śniadanie. W domu na szczęście nikogo nie było. Gdy robiłam sobie płatki z mlekiem na barku spostrzegłam małą karteczkę i 100 zł. Na kartce pisało: -Baw się dobrze, i kup sobie coś ładnego. Tata.
-Kocham cię!- krzyknęłam na całą kuchnię.
O równej 10:00 ktoś zadzwonił dzwonkiem. Pewna że to Jasiek poszłam do drzwi je otworzyć.
-Siema mordko!- krzyknął entuzjastycznie Jaś.
-Hejka!- odpowiedziałam.
Wzięłam torebkę i wyszliśmy. Gdy wsiedliśmy do samochodu dostałam sms'a od Weroniki, która oznajmiła mi że przyjeżdża dziś do Warszawy. Ucieszyłam się niesamowicie i oznajmiłam Jankowi, że dołączy do nas jeszcze moja jedna koleżanka. Na szczęście Jan nie miał nic przeciwko temu. Po ok. 30 minutach byliśmy w Brzózem po Natashę. Gdy wsiadła do auta, ruszyliśmy do Wawy. Jechaliśmy ok. godziny. Gdy tylko zajechaliśmy na miejsce, pod dom Skkf'a, poprosiłam Jasia żeby pojechał ze mną jeszcze na Mokotów po Weronikę. Jan niestety miał już coś w planach, ale chętny okazał się Skkf. Natasha nie miała nic przeciwko temu, że zostanie sama ze Smavem, Thorem i Kiślem. Wręcz była podekscytowana tym, że może spędzić trochę czasu z Filipem, który od zawsze jej się podoba. Gdy z Florkiem ruszyliśmy zaczęliśmy śmiałą konwersację. Rozmawialiśmy tak, jak byśmy znali się od zawsze. Po zajechaniu pod galerię, wyszłam z samochodu i ujrzałam Weronikę, ucieszyłam się, ponieważ bardzo dawno się nie widziałyśmy. Gdy szłyśmy razem w stronę auta, w którym czekał Florian, nagle mnie oświeciło! Zapomniałam, że Weronika nienawidzi Skkf'a!
***
Hejka, jak na razie nie mam pojęcia czy ktoś to w ogóle czyta. Nie dostałam żadnych komentarzy i zastanawiam się czy pisać kontynuację tego bloga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz